Niekoncząca sie opowieść "Elfi horror" :P
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 35, 36, 37  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Górskich Klanów Strona Główna -> Luźne tematy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
hammerfang
Górski Wojownik



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 1284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: mazowsze

PostWysłany: Śro 2:01, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 2:03, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hammerfang
Górski Wojownik



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 1284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: mazowsze

PostWysłany: Śro 2:04, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 2:04, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hammerfang
Górski Wojownik



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 1284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: mazowsze

PostWysłany: Śro 12:45, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 13:10, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hoog
Kwatermistrz Gór



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wieś na Mazowszu

PostWysłany: Śro 14:50, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 14:51, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hoog
Kwatermistrz Gór



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wieś na Mazowszu

PostWysłany: Śro 14:52, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 14:54, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hoog
Kwatermistrz Gór



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wieś na Mazowszu

PostWysłany: Śro 14:59, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy i przestał się cieszyć

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Grogo
Górski Wojownik



Dołączył: 04 Sie 2006
Posty: 1167
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4

PostWysłany: Śro 15:01, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy i przestał się cieszyć i padł na glebę mogdą w piasek.

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hoog
Kwatermistrz Gór



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wieś na Mazowszu

PostWysłany: Śro 15:05, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy i przestał się cieszyć i padł na glebę mogdą w piasek. Wtedy krasnolud ktury go trafił

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
hammerfang
Górski Wojownik



Dołączył: 28 Sie 2006
Posty: 1284
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: mazowsze

PostWysłany: Śro 16:16, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy i przestał się cieszyć i padł na glebę mogdą w piasek. Wtedy krasnolud ktury go trafił ściął skalp ze łba elfa

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Hoog
Kwatermistrz Gór



Dołączył: 21 Sie 2006
Posty: 745
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/4
Skąd: Wieś na Mazowszu

PostWysłany: Śro 16:33, 30 Sie 2006    Temat postu:

W Górach Smoczych, sobie elf kroczy. A krasnolud zjeżdżał na sankach i elfa przetrącił i kręgosłup elfa zjechał po stoku a krasnolud zrobił sekcję zwłok bo mózgu szukał, ale nie miał swojego topora "Muzgoluka", więc wziął kamień i wyjął oczy elfowi przez nos i przy okazji mózg wielkości pół-orzeszka i zacmił fajkę nabitą suszonym elfem, wypił sok z wyciśniętego elfa i poszedł spać bo sok był mocny. Gdy spał pewien kompan go obudził i podał 3 elfy, krasnolud z wielką ochotą podniósł topór i udeżył najbliższego elfa w przeponę, a ten zaczął się rzucać po podłodze. Krew tryskała z elfa na pozostałe dwa elfy, które sparaliżowane strachem zaczęły się trząść jak galaretka brzoskwiniowa popełniły samobujstwo sztyletem z bronzu, a że byl tępy więc tylko się pokaleczyły, krasnolud przywiązał je za nogi do drzewa i czekał aż zdechną lecz się jakoś wykrwawić nie chcieli więc im wszystkie palce szczypcami powyrywał i powiesił sobie nad kominkiem żeby się wysuszyły a sam poszedł do spiżarni słoiki przygotować i elfy ukisić. Wtem jeden z elfów sie wyrywać zaczął i dostał toporem przez łeb, aż mu odpadł więc także zawisnął nad kominkiem. Krasnolud przystąpił do obdzierania eflów ze skóry, starannie oddzielał I i II jakość wyrobu by obić stodołę dla kóz bo kozom było zimno. Ale skóry nie wystarczyło na całą stodołę, więc oznaczało to że będzie zmuszony iść na polowanie. a więc wyruszył, ale zaraz wrócił bo zapomniał własnych spodni i topora ale spodni nie znalażł więc wyruszył bez nich a jego topór przypominał młot bo był tepy jak cholera więc musaił go naostrzuć elfem w postaci osełki. po skończonej robociźnie zobaczył elfkę zbierającą marihuanę samosieję. zebrało mu się na psoty i wsadził jej swój tpoór (młot?) w ucho i przekręcił kilka razy i wypłynął jej musk:P. po udanej zabawie kontuował podróż a po drodze obdzierał elfkę ze skóry. Ale na jego dodze stanął żon elfki i chciał dostać jej rękę więc nasz bohater odciął ją i podał elfowi który ucieszony odwrócił się i odszedł z ręką swojej ukochanej ale dostał toporem w plecy i przestał się cieszyć i padł na glebę mogdą w piasek. Wtedy krasnolud ktury go trafił ściął skalp ze łba elfa i bardzo ucieszony zdobyczo

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Górskich Klanów Strona Główna -> Luźne tematy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3 ... 14, 15, 16 ... 35, 36, 37  Następny
Strona 15 z 37

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Bluetab template design by FF8Jake of FFD
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group
Regulamin